Przed 1 listopada wydajemy fortunę na wkłady do zniczy, ślepo wierząc obietnicom na etykietach. Na pierwszy rzut oka wkłady na marketowych półkach wyglądają identycznie. Mają ten sam rozmiar, a etykiety obiecują podobny czas palenia. Prawda jest jednak taka, że producenci stosują sprytne sztuczki, przez które często płacimy za... ubite powietrze.
Jak zatem odsiać słabej jakości produkty od tych, które naprawdę przetrwają dni? Zamiast frustrować się, że znicz zgasł po kilkunastu godzinach, zastosuj w sklepie 3 proste zasady.

1. Test "wypadania" z tuby
Zanim włożysz wkład do koszyka, złap go za plastikowe opakowanie i delikatnie odwróć. Jeśli wosk jest luźny i z niego wypada, odłóż go na półkę. Oznacza to, że producent mocno oszczędzał na materiale, a wkładu jest po prostu mniej, niż wskazywałaby na to objętość plastiku. Najlepsze wkłady są mocno wlane i przylegają do ścianek.

2. Test koloru: Unikaj śnieżnobiałych!
Większość z nas odruchowo wybiera idealnie białe wkłady, bo wyglądają estetycznie. To błąd! Śnieżnobiały kolor parafiny najczęściej oznacza, że została ona sztucznie napowietrzona. W efekcie płacisz za wtłoczone powietrze, a wkład spala się błyskawicznie. Zawsze wybieraj te o barwie lekko żółtej lub kremowej – to znak wyższej gęstości wosku.
3. Test wagi kontrolnej

Nie wierz etykietom. Weź dwa wkłady od różnych producentów o tym samym deklarowanym czasie palenia i połóż je na wadze kontrolnej na dziale warzywnym. Wybierz ten, który jest najcięższy. Im większa waga, tym więcej prawdziwej parafiny.
Parafina a mrozy
Te trzy triki są niezawodne, ale musisz pamiętać o jednym kluczowym fakcie, którego nie przeskoczy nawet najcięższy wkład.
Parafina ma wysoką temperaturę topnienia. Jeśli w okolicach Wszystkich Świętych przyjdą silne przymrozki, nawet najlepszy wkład parafinowy może wypalić się tylko na środku (tzw. tunelowanie) i zgasnąć. Dlatego na chłodne dni i mroźne noce znacznie lepiej sprawdzą się wkłady olejowe (mają płynną konsystencję wosku), które palą się równo nawet przy ujemnych temperaturach.
Zwracasz uwagę na wagę i kolor wkładów, czy kupujesz te, które są akurat w promocji? Daj znać w komentarzu!









